in

Z zasypanego łóżeczka wyciągnęli 2-letnią dziewczynkę. „Była cała sina”

Cztery osoby zginęły, a ponad 20 zostało rannych w wyniku zawalenia kamienicy w Poznaniu. Stan wielu rannych jest ciężki. Lekarze wciąż walczą o życie 2-letniej dziewczynki, która wyciągnięto spod gruzów. Została uratowana przez sąsiadów. „Jak ją wyciągnęliśmy miałem wrażenie, że ta dziewczynka już nie żyje, była cała sina” – powiedział Krzysztof Śledź. Do tragedii prawdopodobnie doprowadził wybuch gazu.

„Rano usłyszeliśmy ogromny huk i przeraźliwe krzyki ludzi, wołali: ratujcie, ratujcie! – tyle z tego wszystkiego pamiętam. Ubraliśmy się szybko z żoną i wyszliśmy z budynku (…). To była taka adrenalina, że kiedy trzeba było ratować ludzi, sam nie wiem, skąd miałem tyle siły” – mówi Krzysztof Śledź, który mieszkał na parterze zawalonej kamienicy.

„Pomagałem sąsiadom obok, też z parteru. Wyciągaliśmy spod gruzów, z zasypanego kamieniami łóżeczka, ich maleńką dwuletnią córkę. Jak ją wyciągnęliśmy miałem wrażenie, że ta dziewczynka już nie żyje, była cała sina – teraz mówią, że jest w krytycznym stanie, ale żyje” – dodał mężczyzna.

Pan Krzysztof bardzo obawia się o los sąsiadów, których do tej pory nikt nie widział po tragedii.

„Nie ma tu z nami takiej sąsiadki Beaty, Daniela z przedostatniego piętra. To młode osoby, mają po 30 lat; nic o nich nie wiemy” – wyjaśnił

Wśród rannych osób, trzy są w ciężkim stanie. Obecny na miejscu katastrofy lekarz potwierdził, że są to dwie osoby dorosłe i jedno dziecko. Jedna z osób jest ciężko poparzona i przebywa w Centrum Leczenia Oparzeń.

„Pozostałe osoby są lekko ranne. Zostały umieszczone w poznańskich szpitalach, gdzie są w trakcie diagnostyki. Co do ich stanu, jest za wcześnie, by powiedzieć, ale miejmy nadzieję, że większość będzie mogła po diagnostyce udać się do domu” – ocenił lekarz.

Na miejscu katastrofy akcję od wczorajszego rana prowadzą służby. Poza policją, 160 strażaków-ratowników, 30 zastępów straży pożarnej, w tym specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza z psami.

Mieszkańcy kamienicy, którzy nie wymagali pomocy medycznej, zostali przewiezieni do pobliskiego hotelu, gdzie mają zapewnione schronienie i wszelką pomoc, w tym również psychologiczną. Z poszkodowanymi osobami przeprowadzane są także wywiady, by można było im jak najszybciej przekazać pomoc materialną i finansową, przygotowaną w takich przypadkach.

Zawalona kamienica znajduje się nieopodal kościoła.

„Kiedy byliśmy w kościele nagle coś huknęło i wszystko zaczęło się trząść. Baliśmy się bardzo; trzęsły się te ogromne żyrandole, w kościele przy witrażach wypadła szyba” – mówiła jedna z mieszkanek pobliskiego bloku. Kiedy zobaczyła, co się dzieje, natychmiast pobiegła do mieszkania i przyniosła poszkodowanym koce, czyli to co jej zdaniem najbardziej mogło się przydać, gdyż nad ranem w Poznaniu temperatura sięgała – 10 C.

Krzysztof Zieliński, który także mieszka tuż koło zawalonej kamienicy powiedział, że „to wszystko wyglądało jak jakaś apokalipsa”.

„Nie wiedziałem, co się dzieje. Z okna widać było tylko dym, później krążący helikopter, który szukał tu jakiegoś miejsca, żeby wylądować. A potem słyszałem już to przerażające wycie tych wszystkich syren – wtedy już zdałem sobie sprawę, że wydarzyła się tragedia – niemal pod moimi oknami” – relacjonuuje mężczyzna.

Strażacy będą pracować na miejscu do czasu całkowitego odgruzowania miejsca zdarzenia.

Źródło: fakt.pl