in

W rzeczach swojej zmarłej żony znalazł pewne zdjęcie, którego nigdy wcześniej nie widział. To był cios prosto w serce

Gdy dowiadujemy się o młodych ludziach, którzy zachorowali na nowotwór, zwykle czujemy wewnętrzny bunt. Dlaczego zamiast cieszyć się życiem i snuć plany na przyszłość, muszą się zmagać ze śmiertelną chorobą? Niektórym udaje się wygrać tę ciężką walkę, inni, tacy jak Michelle, muszą pogodzić się z faktem, że ich życie niedługo dobiegnie końca.

John i Michelle poznali się w liceum. Po szkole rozstali się, ale po kilku latach los znowu skrzyżował ich drogi i para znów zaczęła się spotykać. Ich miłość rozkwitła i wydawało się, że tak będzie już zawsze. Gdy w końcu zaczęli planować ślub, jak grom z jasnego nieba spadła na nich straszna diagnoza – nowotwór.

Jedynym ratunkiem dla Michelle była natychmiastowa operacja, która miałaby powstrzymać rozwój ognisk nowotworowych. Postanowili więc przyspieszyć ślub cywilny. Pobrali się na kilka dni przed pierwszą operacją kobiety. Chcieli zostać małżeństwem, ale nie mieli pewności czy Michelle przeżyje operację.

Na szczęście operacja przebiegła pomyślnie i wtedy para zaczęła organizować ślub kościelny. Niestety w międzyczasie stan kobiety bardzo się pogorszył, a choroba zaatakowała ze zdwojoną siłą. 2 tygodnie przed wyznaczonym terminem ślubu kościelnego Michelle zmarła.

John nie umiał się pogodzić ze śmiercią ukochanej. Nie tak miała się zakończyć ich miłosna historia. Przez wiele miesięcy nie potrafił się pozbierać. Postanowił uczcić pamięć zmarłej żony, zakładając na Facebooku stronę Better Not Bitter Widower, na której dzieli się z internautami swoimi wspomnieniami i próbuje uporządkować myśli. Opowiedział tam także o zdarzeniu, które może dać do myślenia każdemu z nas.

Kiedy pewnego dnia mężczyzna w końcu poczuł się na siłach, aby uporządkować rzeczy zmarłej żony, wziął do ręki jej telefon, a na nim znalazł pewne zdjęcie.

„To moja żona. W swojej sukni ślubnej. Sukni, w której nigdy jej nie widziałem. Pobraliśmy się jedynie w urzędzie kilka dni przed jej pierwszą planowaną operacją. Zrobiliśmy to, aby jak najszybciej zostać małżeństwem, bo nie wiedzieliśmy, czy przeżyje.

Po tym, jak się udało, zaplanowaliśmy ślub kościelny, jednak nie dane nam był go już wziąć… Michelle zmarła na 2 tygodnie przed planowaną datą.

Mam w sobie tyle żalu… Nie miałem okazji widzieć jej, jak wchodzi do kościoła… Jednak to zdjęcie również jakoś mnie pocieszyło. Wiem, że przynajmniej miała na sobie tę swoją wymarzoną, białą suknię. Zdążyła ją wybrać.

Wiem, że kiedy była w hospicjum rozmawiała z ludźmi o tym, jak będzie wyglądać nasz wspaniały ślub i jej wyśniona suknia ślubna. Jeszcze nie wiedziała, że to wszystko nie dojdzie do skutku. (…)

Gdy znalazłem to zdjęcie leżałem bez ruchu. Byłem zdruzgotany i szczęśliwy. Łzy spływały mi po policzkach…

Ona w tej sukience.
Chce żyć długo.
Chce wziąć kościelny ślub,
Chce mieć dzieci i wnuki. (…)”

Niestety, życie nie zawsze wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli. Dbajmy o naszych najbliższych, spędzajmy z nimi czas i doceniajmy to szczęście, póki jeszcze możemy.