in

Trzymała za niego kciuki prawie cała Polska. Niestety nie żyje

To koniec. Prawie cała Polska trzymała za niego kciuki, a dziś zmarł. Zakończył się żywot ofiary najbardziej bestialskiego skatowania zwierzęcia. Historia kundelka Oczko, któremu przez pobicie wypadły między innymi oczka z oczodołów, wywołała łzy współczucia u milionów Polaków. Niestety, dziś odszedł.

Dwa lata temu weterynarze z Podkarpacia musieli walczyć o życie kundelka, który został skatowany w najbardziej koszmarny sposób w historii ich pracy. Kundelek Oczko został pobity do tego stopnia, że wypadły mu oczy z oczodołów. Bydlak z podkarpackich Maćkowic na dodatek zmiażdżył jego płuca i wątrobę. Weterynarze z Przemyśla dokonali wtedy cudu i uratowali zwierzaka, który resztką sił ukrył się w piwniczce.

„Choć nie wiem czy się uda – Walcz Oczko walcz. Łzy same lecą po policzkach – Walcz Oczko walcz. Boli cię pyszczek a każdy przełknięty kęs z mojej dłoni to sukces – Walcz Oczko walcz. Nie widzisz mnie, nie wiesz czy moja ręka cię pogłaszcze czy ukarze, a pomimo tego zaufałeś mi – Walcz Oczko Walcz. Po prostu… błagam cię…” – pisali wtedy medycy i pracownicy Centrum Adopcyjnego Lecznicy „Ada”.

Finał tej historii, którą żyła cała Polska, był piękny. Kundelek bohatersko walczył i przeżył, a w ściganie jego oprawców włączyli się nawet celebryci. Dziś nadszedł jednak jego smutny koniec. Weterynarze są załamani.

„Tego uczucia nie oddadzą żadne słowa. Łzy same cisną się do oczu, a w głowie już tylko pustka. Pustka, bo straciliśmy przyjaciela. Dzielnego i kochającego życie kompana” – napisali medycy.

Dzielny piesek swoim przykładem pokazywał, że wszystko można.

„To on sprawiał, że uśmiech nie znikał z twarzy” – przekazali załamani weterynarze, którzy bardzo się związali ze swoim psim przyjacielem.

Pożegnali go mając nadzieję, że istnieje Psie Niebo.

„Myślisz, że istnieje Psie Niebo? Na pewno tak. Żegnaj „Oczko”, umarłeś u wspaniałej rodziny, która cię przygarnęła, zaakceptowała twoje słabości, kochała do ostatniego tchnienia. Niestety biologiczny zegar był nieubłagany. Cieszę się jednak, że spędziłeś ostatnie 2 lata, cudowne lata, w domu. Prawdziwym domu” – powiedział Radosław Fedaczyński, pracownik kliniki, który opiekował się kundelkiem.

Źródło: pikio.pl