in

To on zdecydował o aresztowaniu Tomasza Komendy. „Nie mam zamiaru go przepraszać”

„Nie mam sobie nic do zarzucenia i nie czuje się sprawcą tego dramatu” – mówi 58-letni Stanisław Ozimina, były prokurator, który doprowadził do aresztowania Tomasza Komendy. Gdy w styczniu 2000 roku przejmował śledztwo ws. zabójstwa 15-letniej Małgosi przełożeni oczekiwali od niego, że wskaże i oskarży winnych tej zbrodni…

Stanisław Ozimina dobrze pamięta słowa swoich szefów z prokuratury, gdy dostawał od nich tę sprawę.

„Stasiu musisz coś z tym zrobić” – usłyszał. Był już trzecim prokuratorem prowadzącym sprawę makabrycznej zbrodni w Miłoszycach. Jak opowiada Ozimina, na ślad Tomasza Komendy wpadli policjanci, a opinie i ekspertyzy biegłych tylko potwierdziły ich ustalenia.

„W mojej ocenie należało go aresztować i teraz zrobiłbym to samo. Nie popełniłem w tej sprawie żadnego błędu” – podkreśla były prokurator.

Innego zdania musieli być jednak jego przełożeni, bo został odsunięty od sprawy kilka miesięcy po tym jak przedstawił zarzuty Komendzie. Jedną z przyczyn było to, że Ozimina nie rozpatrywał wniosków pełnomocnika rodziny zamordowanej dziewczynki.

W rozmowie z dziennikarzami Faktu stwierdził, że był za bardzo zajęty… głównym wątkiem sprawy. Okazuje się, że zarzutów wobec prokuratora Oziminy było jednak więcej. Media rozpisywały się na przykład o tym, że dowody zapachowe w tej sprawie trzymano w… śmierdzących słoikach po ogórkach, a kolejni świadkowie byli zastraszani.

Z wyników jego pracy nie był zadowolony także ówczesny prokurator generalny Lech Kaczyński (†61 l.). „Skrytykował mnie w prasie i tak naprawdę do dzisiaj nie wiem za co, bo nigdy ze mną nie rozmawiał” – dziwi się Ozimina.

Śledztwo zostało mu odebrane w styczniu 2001 r., a pięć lat później odszedł z prokuratury. W 2015 r. Ozimina został skazany za korupcję, którą udowodniono mu przy prowadzeniu spraw wrocławskich gangsterów. Ponieważ jednak poszedł na współpracę z wymiarem sprawiedliwości za kraty nie trafił.

Czy były prokurator z takim życiorysem powinien przeprosić Tomasza Komendę?

„Na razie nie mam takiego zamiaru, ale jest mi przykro, że niewinny człowiek trafił do aresztu. Gdybym go spotkał na ulicy podałbym mu rękę. Podziwiam go za to, co przeżył w więzieniu” – powiedział Ozimina.

Źródło i fotografie: fakt.pl