in

Polscy piłkarze zignorowali kibiców. Tylko trener Nawałka pokazał klasę

Dobiegają końca smutne mistrzostwa w wykonaniu reprezentacji Polski. Nasza drużyna przyjechała do Wołgogradu, gdzie przyjdzie spełnić im przykry obowiązek, tj. rozegrać ostatni mecz fazy grupowej, z Japonią. Tylko Adam Nawałka i Zbigniew Boniek wyszli do polskich kibiców, którzy oczekiwali pod hotelem Hilton Garden Inn.

Podobnie jak miało to miejsce w Kazaniu, żaden z piłkarzy nie pofatygował się do oczekujących fanów, by zrobić sobie zdjęcie czy dać autograf. Kadrowicze nie musieli się obawiać złego przyjęcia, gdyż po ich wyjściu z autokaru rozległy się śpiewy „Jesteśmy z wami! Polacy, jesteśmy z wami!”. Kibice już wcześniej umawiali się między sobą, że nie może być mowy o żadnych gwizdach.

Gdy rozpoczęły się okrzyki „Chodźcie do nas”, prezes Zbigniew Boniek najpierw uśmiechając się pod nosem skwitował to słowami „Ale po co?”, by później podejść do kibiców i dziennikarzy.

Również selekcjoner Adam Nawałka nie miał żadnych obiekcji, by podejść do naszych fanów. „Dziękuję wam za wsparcie. Cieszę się, że tu jesteście” – powiedział do rodaków, a ci odpowiedzieli brawami. Gdy zaczął każdemu z nich podawać rękę, rozległy się okrzyki „Dzięki, Adam, za wszystko!”. Jak widać, można wyjść z twarzą nawet po klęsce.

Na spotkaniu z Japonią ma pojawić się około 2 tysięcy polskich fanów. Z każdym meczem jest ich coraz mniej. Według oficjalnych danych, w Moskwie, gdzie zmierzyliśmy się z Senegalem, było ich 20 tysięcy, a mecz z Kolumbią śledziło z trybun ok. 9 tysięcy. Nie ma się jednak co dziwić – po fatalnych występach w dwóch poprzednich meczach część kibiców zdecydowała się zrezygnować z przyjazdu na starcie przeciwko Japonii.

Źródło: sport.onet.pl