in

Policjantka umarła po tym, jak podczas aresztowania podejrzany splunął jej w twarz. Lekarze byli bezsilni!

Praca policjanta niesie ze sobą ryzyko i nie zawsze ma ono taką postać, jak można by się spodziewać. Pościgi, strzelaniny i praca operacyjna wydają się największymi niebezpieczeństwami, jak się jednak okazuje policjanci narażeni są na dużo więcej zagrożeń, a podejrzani bywają nieobliczalni.

35-letnia Arina Koltsova była piękną kobietą, która spokojnie mogłaby zostać modelką, ale Ukrainka zdecydowała się ukończyć szkołę policyjną. Swoją służbę pełniła w Kijowie i była ceniona przez kolegów i przełożonych.

Pewnego dnia pojechała interwencję, która niespodziewanie skończyła się dla niej tragedią.

Arina i jej policyjny partner Michaił Kindrakevich, pojechali na interwencję. Podczas aresztowania agresywnego mężczyzny, ten nieoczekiwanie splunął jej prosto w twarz.

Kobieta wytarła buzię i nie przywiązywała do tego zdarzenia wielkiej uwagi, gdyż była przyzwyczajona do chamskich zachowań podejrzanych.

Policjantka nie wiedziała wówczas, że przestępca był chory. Kilka dni później Arina poczuła się gorzej. Początkowo ignorowała swój stan i nadal poświęcała się służbie.

Pewnego dnia zemdlała jednak w pracy.

Po przewiezieniu do szpitala i wykonaniu serii badań okazało się, że w jej organizmie zdążyła rozwinąć się… gruźlica!

Tygodniami Arina leżała pod kroplówką w izolatce szpitala zakaźnego. Niestety, pomimo podawania bardzo silnych antybiotyków, leczenie nie przyniosło rezultatu…

Dalsza część artykułu na następnej stronie…