in

Pan Ryszard od 10 lat żył w leśnej ziemiance. Wreszcie los się odmienił

Ta historia pokazuje, że zawsze warto mieć nadzieję na lepsze jutro. Bezdomny pan Ryszard, który przez 10 lat żył w ziemiance, ma teraz normalne mieszkanie i jedzenia – ile tylko dusza zapragnie.

Los bezdomnego Ryszarda z Gliwic odmienił się dzięki pomocy dobrych ludzi. Mężczyzna od 10 lat żył w leśnej ziemiance, którą sam zaadaptował na miejsce do życia. Na zdjęciach widać jednak, że była to po prostu rudera z dorobionymi drzwiami. Żeby nie marznąć, pan Ryszard zbudował sobie tam piec. W międzyczasie okoliczny lasek wycięto i ziemianka stała na otwartej przestrzeni. Każdy mógł się tam dostać.

Mężczyzna nie chciał iść do przytułku. Jak tłumaczył, chodziło o warunki. Narzekał, że ludzie przebywający w schroniskach dla bezdomnych często wnoszą tam alkohol, nie myją się. Natomiast on, żyjąc w ziemiance bez wody i kanalizacji, chodził się myć do hali sportowej, gdzie miał zaprzyjaźnionego pracownika, który go wpuszczał.

Pana Ryszarda zaczął w pewnym momencie odwiedzać dzielnicowy, Michał Suchacki. „Spokojny człowiek, nie wadził nikomu” – tak opisuje Ryszarda. Policjant przynosił mu kanapki, ubrania. Funkcjonariusze zaglądali do ziemianki z obawy, że mężczyzna może tam ulec zaczadzeniu.

W ubiegłym roku 65-latek dostał niewielką emeryturę (przed laty był górnikiem). Pieniądze stały się szansą na lepsze życie. Nie wystarczały jednak na normalny wynajem. Ryszard poprosił o pomoc dzielnicowego, a on znalezł kolejną osobę dobrej woli – panią Jolantę Konieczną, administratorkę mieszkań Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Udało się znaleźć niewielką kawalerkę w Sośnicy. Policjanci zrobili zrzutkę na farby, przynieśli też na dobry początek trochę domowych sprzętów. Pan Ryszard nakupił jedzenia, trzyma je w tapczanie.

Do niedawna bezdomny, teraz co miesiąc opłaca czynsz (założył w banku zlecenie stałe). Wskazując na swoje mieszkanie mówi z dumą przed kamerą TVN24:

„Teraz i ja jestem „pan”. Pomału tutaj wszystko dorobię.”