in

Eksperci nie mają złudzeń, by Tomek jeszcze żył. A relacja Elisabeth Revol zaczyna budzić wątpliwości

Elisabeth Revol udzieliła wywiadu agencji AFP, w którym opisała ostatnie godziny spędzone z Tomaszem Mackiewiczem. Zgodnie z jej relacjami, pozostawiła Tomasza Mackiewicza osłoniętego przed wiatrem w szczelinie na wysokości 7200 metrów. Eksperci jednak nie pozostawiają złudzeń – nie ma najmniejszej szansy, by Polak jeszcze żył.

Wszelkie propozycje zorganizowania ponownej akcji ratunkowej krytykują himalaiści i lekarze. Podkreślają z pełnym przekonaniem, że Tomasz Mackiewicz umarł na Nanga Parbat.

„Minął tydzień od momentu, kiedy Tomasz Mackiewicz ostatni raz widziany był przez Elisabeth Revol. Przebywał wtedy na wysokości 7280m, w szczelinie lodowca, miał zaburzenia świadomości, nie był w stanie samodzielnie schodzić. Z medycznego punktu widzenia nie jest prawdopodobne by jeszcze żył. Prawdopodobnie zmarł w wyniku deterioracji wysokościowej – wycieńczenia wysokością na co składają się przede wszystkim niedotlenienie wysokościowe, wychłodzenie organizmu oraz odwodnienie” – mówi Robert Szymczak, lekarz, który jest konsultantem wyprawy na K2

„Nie ma szansy, by Tomasz Mackiewicz żył. Żadne wyprawy nic nie dadzą. To rozbudzanie niepotrzebnych emocji i nadziei rodziny” – powiedział w rozmowie z Press.pl himalaista Jerzy Natkański.

Elisabeth Revol udzieliła wywiadu agencji AFP, w którym opisała ostatnie godziny spędzone z Tomaszem Mackiewiczem. Zgodnie z jej relacjami, pozostawiła Tomasza Mackiewicza osłoniętego przed wiatrem w szczelinie na wysokości 7200 metrów. Himalaista Ryszard Gajewski zauważa jednak, że jej relacja z Nanga Parbat zawiera luki i potrzebny jest szczegółowy raport.

Z relacji Francuzki wynika, że zarówno ona, jak i Tomasz Mackiewicz czuli się dobrze. Kłopoty ze zdrowiem Polaka rozpoczęły się tuż po dotarciu na szczyt góry. Para himalaistów natychmiast rozpoczęła schodzenie, a Mackiewicz wspierał się na Revol. Polak miał jednak ogromne problemy z oddychaniem, więc zdjął osłonę z twarzy i momentalnie zaczął zamarzać. Revol i Mackiewicz spędzili noc w szczelinie. O poranku stan polskiego himalaisty jeszcze bardziej się pogorszył. Z jego ust płynęła krew, miał symptomy ogólnej opuchlizny, będącej ostatnią fazę choroby wysokościowej. Francuzka wysłała wiadomości do kilku osób z informacją o kłopotach.

„Powiedziano mi: „jeśli zejdziesz do 6000 m, będzie można zgarnąć ciebie, a Tomka z wysokości 7200 m przy użyciu śmigłowca”. Tak to było. To nie była moja decyzja” – wyznała Francuzka.

Himalaista Ryszard Gajewski nie kryje zdziwienia po słowach Francuzki.

„Przecież ona nie pierwszy raz była w Himalajach, powinna wiedzieć, z jakiej wysokości może kogoś zabrać śmigłowiec. Na pewno nie z 7200 m. (…) Mówi, że ktoś powiedział jej, by zostawiła Tomka, ale nie wyjaśnia kto. Ten wywiad zawiera wiele luk. Francuzka powinna przedstawić szczegółowy raport i mam nadzieję, że to zrobi – mówi Gajewski.

Dodaje jednak, żeby nie podejrzewać partnerki Mackiewicza o złą wolę.

„Powinniśmy ufać Revol. Być może nieścisłości są spowodowane niedokładnym tłumaczeniem z francuskiego, albo halucynacjami, o których mówiła. Oni nie przeszli dobrej aklimatyzacji, mieli mało tlenu, więc halucynacje są prawdopodobne. Sam ich doświadczyłem na wysokości 8100 m. (…) W każdym razie, liczę, że przebieg wyprawy na Nanga Parbat doczeka się dokładnego odtworzenia – podkreśla Gajewski.