in ,

Dwóch motocyklistów znalazło porzuconą na odludziu klatkę. Długo nie zapomną tego, co w niej zobaczyli

Bret Winingar zaraził swojego syna Zacha pasją do motocykli. Obaj kochają wspólne motocyklowe wyprawy. Pewnego styczniowego dnia wybrali się na relaksującą przejażdżkę. Chcieli podziwiać malownicze krajobrazy Little Rock w Arkansas.

Nagle mężczyźni zobaczyli coś leżącego w polu, niedaleko od drogi. Intuicja podpowiedziała im, aby zatrzymać motory i przyjrzeć się temu bliżej.

Bret i Zach zobaczyli, że w trawie leży transporter dla zwierząt. To było zupełne pustkowie, więc klatka mocno ich zdziwiła. Zdecydowali się sprawdzić czy na pewno jest pusta.

Zbliżywszy się bardziej dostrzegli, że jest uszkodzona – tak jakby coś próbowało się z niej wydostać.

Niezwłocznie zajrzeli do środka i dosłownie nie mogli uwierzyć własnym oczom…

W środku znajdował się pies.

Biedne zwierzę musiało być uwięzione w niewielkiej klatce od co najmniej kilku dni. Po otwarciu klatki suczka z trudem potrafiła stanąć na własnych nogach.

Siedziała we własnych odchodach i wydzielała trudny do opisania zapach. Była poraniona i przeraźliwie chuda.

Bret natychmiast pojechał do sklepu po wodę i coś do jedzenia.

Jako że mężczyźni przyjechali na motorach, nie pozostało im nic innego, jak zostawić psa na miejscu i pognać do domu po samochód. Trzymali kciuki za to, aby po ich powrocie pies wciąż znajdował się w tym samym miejscu.

Na szczęście tak się stało – kiedy Zach i Bret wrócili, sunia wciąż na nich czekała.

„Byłem pewien, że przyjechaliśmy za późno. Ale potem usłyszałem prawie bezdźwięczne warknięcie i pomyślałem sobie: Jeśli masz siłę, żeby warczeć, to masz siłę, żeby żyć” – napisał Bret w poście na Facebooku.

Mężczyźni delikatnie umieścili psa na tylnym siedzeniu samochodu.

Dalsza część artykułu na następnej stronie…