in

23-latka z atrapą broni napadła na Żabkę w Lublinie. W sklepie był policjant, ale się schował. „Bał się trochę”

„Całe Centralne Biuro Śledcze ma traumę” – mówi jeden z funkcjonariuszy, a eksperci po prostu nie mogą uwierzyć, że do takiej sytuacji doszło. Media obiegła informacja o zachowaniu policjanta CBŚ w czasie napadu na Żabkę w Lublinie. Do materiałów w tej sprawie dotarły „Fakty” TVN.

„Był jeden klient, ale się schował” – nie ukrywa pracownica lubelskiej Żabki. Mówi, że „po prostu bał się trochę”.

Zwykły obywatel ma prawo się przestraszyć, gdy do sklepu wchodzi zamaskowana kobieta z atrapą broni i żąda od ekspedientki wydania pieniędzy. Ale jak ustaliły „Fakty” TVN, tym klientem był policjant z CBŚP.

Reporter „Faktów” dostał od oburzonego funkcjonariusza CBŚP nagranie, na którym widać całą sytuację.

„Całe CBŚP ma traumę” – napisał policjant. Nie ukrywa, że wstydzi się za kolegę, który nie zareagował w czasie napadu. Okazał się on zresztą nieudany, bo ekspedientka zagadała napastniczkę, a w międzyczasie do sklepu wszedł nowy klient. To wystarczyło, by spłoszyć zamaskowaną kobietę.

Policja nieudolnie tłumaczy swojego funkcjonariusza: schował się, bo nie miał broni i nie był wtedy na służbie. Jednak eksperci – byli policjanci – wprost nie mogą się nadziwić takiemu zachowaniu.

Niedługo po nieudanym napadzie zamaskowana kobieta podjęła drugą, tym razem udaną, próbę kradzieży w innym sklepie Żabka. Chwilę później, wraz ze swoją wspólniczką wpadła w ręce policji. Jak podały media, zatrzymania 23- i 26-latki dokonał zwykły patrol prewencji.